Mała dziewczynka, która zmieniła mój świat.
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
RSS
sobota, 01 września 2012
Scenka dzisiejsza

Ala: Mamo, z kim jutro siedzimy? (w sensie czy ja ide do pracy, czy ojciec, czy moze z dziadkami siedzą)

Ja: Z nami. Nie idę jutro do pracy. Tylko rano umówiłam sie na kije (nordic-walking)

Ala: A o której?

Ja: O 8 rano

Ala: A z kim sie umówiłaś?

Ja: Z Anką Ce.

Ala: O jezu - z Anką Witaminą Ce?

 

 

Właściwie to codziennie są podobne kwiatki

Scenka 1

Wenecja

Sierpień 2012

Koszmarny upał (chociaż nie wiem jakie to ma znaczenie dla scenki).

Miejsce: tramwaj wodny.

 

Ala siedzi mi na kolanach przodem do mnie, tyłem do kierunku jazdy (płynięcia?). Szału już dostaje z upału (a wiec jednak ma znaczenie) i wygłupia się. Za mną na siedzeniu nie bezpośrednio za mną , tylko obok siedzi jakiś obcokrajowiec i chyba uśmiecha sie do niej.

I scenka właściwa

- Mamo, a dlaczego ten pan sie do mnie śmieje? - pyta Ala

- Nie wiem, moze mu sie podobasz - odpowiadam

Na co moje dziecko, z klepnięciem się w czoło:

- Masakra ... wszyscy mnie lubią ...

 

 

A ja po prostu odpadłam. Dostałam takiego ataku śmiechu, że wszyscy, ale to wszyscy gapili się na mnie. Łzy leciały mi jak groch - ze śmiechu oczywiście :)

piątek, 27 lipca 2012
Byłyśmy na zlocie ...

... sabacie czarownic ...

 

jak kto woli ...

 

nadal jestem oczarowana

zaczarowana gościnnością Ani, otwartością wszystkich, bezproblemowością sytuacji, spokojem tych wspólnych godzin ...

 

dziewczyny fantastyczne

dzieciaki też

 

mimo, że doszłam do wniosku, ze dzieciaki jednak w tych czasach mamy rozpuszczone jak dziadowskie bicze, przemądrzałe, uparte jak osły i broniące swojej niezależności na maksa ... to ... nie widziałam tam niczego nowego, niczego, czego nie miałabym w domu ... na codzień z moją dwójką...

 

pocieszające to, bo ciągle wydawało mi się ze ja źle wychowuje, ale przecież niemożnością jest żeby kilka ... -naście ... matek wychowywało źle.

 

Wychowujemy dobrze, tylko teraz jakieś to takie wszystko dziwne, czasy, okoliczności przyrody i takie tam.

 

Jedno jest pewne - w tym gronie kilkunastu różnych nas - matek, i w jeszcze większym gronie jeszcze bardziej zróżnicowanych dzieci - odpoczęłam fantastycznie, naładowałam akumulatory i chcę jeszcze. Z pełną odpowiedzialnością - chcę jeszcze nie raz.

 

Ala też zachwycona, mimo przykrego incydentu z przegrzaniem się w wiosce indiańskiej. Zachwycona dziećmi, miejscem, luzem jaki miała cały czas. Wycieczką autobusem, małą Alicją, spaniem na materacu, kąpaniem się wspólnie z innymi dzieciakami, kolejką do huśtawki, borówkami, piaskownicą ... wszystkim. 

 

Pozornie łączy nas niewiele - dzieciaki z jednego miesiąca. A czuje się niesamowitą wspólnotę, wsparcie, zrozumienie, szacunek ...

 

 

Dziękuję Wam dziewczyny. Za to że jesteście takie fantastyczne. 

czwartek, 19 lipca 2012
Przechwaliłam ...

poprzednio chwaliłam że zatrzymała się 10 metrów przed przejazdem przez drogę podporządkowaną ...

dziś o mało nie wpakowała się pod ciężarówkę. No, brakowało jeszcze troche, ale jechała tak, jakby nie miała ochoty w ogóle zatrzymywać się i rozgladać. Wiec moze i dobrze ze ta ciężarówka pojawiła się na podporządkowanej ...

 

Efekt był taki, że stanęła jak wryta.

 

Za to chwilę później, na przejściu rozejrzała się w jedną stronę ... bo generalnie zasada jest taka - "matka niech mówi co chce, a ja zrobie po swojemu ..."  Dobrze że doszłam do przejścia zanim zdążyła na nie wjechać ...................................

niedziela, 15 lipca 2012
Debiut szosowy

No nie, nie mój, Pawła też nie.

 

Ala dziś po raz pierwszy wyjechała "na miasto" rowerem, samodzielnie, na dwóch kółkach.

 

Dawno nie widziałam żeby była z siebie tak dumna jak dziś. Nawet z dumą powiedziała do mnie: "Ale ze mnie rowerzystka!!"

 

Fakt, nauka jazdy na rowerze szła jej dużo wolniej niż Pawełkowi. On w wieku 6 lat (no..starszy był niż Ala :)) nauczył sie na dwóch kółkach w 5 dni.

 

Ale za to moja córka podczas wspólnej przejażdżki ... no właśnie. Pomysłem pierwszym było, ze ja - matka - pójdę za nią na pieszo, ale po 100 metrach kiedy to odsadziła mnie na odległość, przy której moje połowicznie uzbrojone w soczewki oczy ledwo ją widziały, zarządziłam powrót po mój rower. Pojechałyśmy jak wszystkie zasady łącznie z Bogim przykazały - na dwóch rowerach.

I wracając do wspólnej przejażdżki. Córka moja, prawie listopadowa Alicja, mimo iż awanturna jest to podczas takiej wyprawy postanowiła zdjąć z mych coraz starszych barków troskę o siebie.

A mianowicie - jak trzeba było zatrzymać się przed przejazdem przez drogę podporządkowaną (aha - jechałyśmy tylko chodnikami) - to zatrzymywała się nie przed przejazdem, tylko dobre 10 metrów wcześniej. Jak trzeba było przejść przez przejście, to dopóki przednie koło mojego kolosa nie dotknęło jezdni, to nawet nie drgnęła. Jak trzeba było przejechać przez wąski przesmyk na moście - zeszła z roweru i przeprowadziła go. 

Tak więc, w odróżnieniu od jej brata, jest mega ostrożna. Nikt nie zdaje sobie sprawy jak jestem z niej dumna.

 

 

Paweł - żeby nie było - przejechał dziś ze mną prawie 15 km. Pod koniec jednak chude nożyny zaczęły boleć. Nic to - jechałam dziś obok mojego starszego dziecka i poczułam taką radośc, ze już ma tyle lat, ze mogę z nim wsiąść na rower, przejechać jakąś krótszą-dłuższą trasę, pogadać, pożartować i spędzić naprawdę miło czas. 

 

Niesamowite są te moje dzieciaki.

 

 

PS. Dochodzę do wniosku, ze moje dzieci - wyjeżdżając ze mną na miasto - spotykają mniej więcej taką samą liczbę znajomych jak ja ... A ja trochę dłużej w tej mieścinie się kręcę ... :) A bywa że oni jednak więcej kolegów i koleżanek spotkają ...

czwartek, 19 kwietnia 2012
No i było

W święta pojechała do mojej mamy z niebieską kreską na powiece ...

 

Miałam wybór - narysować jej kreskę, albo pomalować rzęsy :)

Przynajmniej z niebieską kreską jej ślepia zrobiły się jeszcze bardziej błękitne :)

 

(zdjecie z wakacji, więc logiczne ze bez kreski)

czwartek, 15 marca 2012
Biustonosz

Ala nosi biustonosz ... wyciagnęła mój obecny w uświadomionym (thnx LB) rozmiarze ... . NIe powiem jak wyglądała :D Wiec dałam jej mój noszony kilka razy, mniejszy, triumphoski (zaniżony mocno) ale przede wszystkim miękki, wiec nic jej sie nie odznacza pod bluzką. A przynamniej nie tak jak Gaia 81  :)

 

 

Nie wiem co będzie dalej ... tusz do rzęs? kolczyki? bo pończochy kabaretki już sobie zażyczyła :D

 

 

 

Czasami aż zatyka mnie ze szczęscia i wzruszenia ze mam taką uroczą córeczkę.

wtorek, 10 stycznia 2012

 

04.2010 - tata

10.2010 - siostra rodzona (ukochana)

01.2102 - druga siostra rodzona

 

 

wystarczy

coś upichciłam

zrobiłam szarlotkę - szczyt lenistwa osiągnął apogeum i nie obrałam jabłek

 

zjadłam - mi smakowała (próbowałam sobie wszystko to jakoś wytłumaczyć ... :p :)

mąż zjadł - samo kruche ciasto

dzieci - odmówiły zgodnie (dziwne)

 

 

za to gulasz węgierski - mmmmmmmmm, palce lizać, 2 cm więcej w biodrach :P

(nie mogę w necie znaleźć już przepisu na ten gulasz, ale tu jest podobny)

czwartek, 05 stycznia 2012
Julie & Julia

niedzieciowo zupełnie

 

jestem właśnie po obejrzeniu Julie & Julia

 

i zrobiłabym coś niesamowitego do jedzenia... co z tego skoro moje wynalazki jem sama, ewentualnie ślubny dziubnie aaaaaaby spróbować

 

dzieci odmawiają konsekwentnie

 

 

a już zupełnie BTW - uwielbiam, kocham, ubóstwiam, podziwiam i w ogóle - Meryl Streep jest po prostu genialna.

W planach mam maraton z jej wszystkimi filmami. Te które widziałam do tej pory - a parę już było - brak słów, kunszt aktorski na najwyższym poziomie

 

a kolejne BTW - moja koleżanka jest tak podobna do Meryl Streep, że są zdjęcia na których można je pomylić, która to :)

 

Pozdrawiam Kasię, która i tak nie wie ze ją pozdrawiam :P

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14